Teneryfa zimą – praktyczne wskazówki i fotorelacja

3 lutego 2016

Na styczniową wycieczkę na Teneryfę zdecydowaliśmy się 6 dni przed wyjazdem. I choć dopiero co kupowałam w drogerii krem ochronny na śnieg i mróz, święcie przekonana, że na przeobrażenie się z grubej parówki w miss bikini mam jeszcze co najmniej kilka miesięcy, niespodziewanie na jeden zimowy tydzień nastało dla nas lato.

Nie byłam do końca przekonana do tego wyjazdu – dawno nie byłam na zorganizowanej wycieczce, na dodatek Wyspy Kanaryjskie wydały mi się dość oklepane, jako że w ostatnich latach odwiedziła je chyba połowa moich znajomych. Z oferty biura podróży bardziej podobał mi się wyjazd do Omanu, ale w ostatniej chwili okazało się, że mamy za krótko ważne paszporty. Po dotarciu na miejsce wątpliwości zniknęły. Trochę lata podczas długiej i ciemnej zimy jest naprawdę bezcennym doświadczeniem i chętnie powtórzę to za rok. Dodatkowo lot na Wyspy Kanaryjskie nie zajmuje dłużej niż 5,5 godziny i opłaca się tam polecieć chociażby na tydzień. Trochę lenistwa przy hotelowym basenie pozwoliło nam odpocząć, do tego urozmaicaliśmy sobie czas wycieczkami, spacerami i hotelowymi animacjami (w moim przypadku wszelkie ćwiczenia, jak pilates, joga, stretching, step czy aqua aerobic, ale było też wiele innych opcji, jak strzelanie z łuku, turniej pokera czy występy muzyczne).

Poniżej mam dla Was kilka praktycznych informacji o Teneryfie, a pod spodem zdjęcia z naszego wyjazdu.

Pogoda
Nigdy wcześniej nie byłam na Wyspach Kanaryjskich, uchodzących za krainę wiecznej wiosny, i nie do końca wiedziałam, jakiej pogody się spodziewać. Podczas naszego pobytu nie spadła ani kropla deszczu, a temperatura w ciągu dnia wynosiła około 24 stopni Celsjusza. Kiedy świeciło słońce, pogoda idealnie nadawała się do kąpieli w basenie i opalania. Wieczorami i w cieniu przydawał się cienki sweter. Należy jednak pamiętać, że na wyspie występują duże rożnice poziomów, a im wyżej, tym oczywiście chłodniej. W najwyższym punkcie wyspy, na szczycie wulkanu Teide (3718 m n.p.m.), temperatura oscylowała w granicach kilku stopni Celsjusza.

Atrakcje na wyspie
Warto chociaż na jeden dzień wypożyczyć sobie samochód i obejrzeć na przykład wspomniany już wulkan, Teide, wokół którego roztacza się iście marsjański krajobraz. Na wulkan można wejść (dłuższą drogą w około 5 godzin i krótszą, dość karkołomną, w około 40 minut) albo, tak jak my, wjechać kolejką linową w cenie 27€. Trasa kolejki kończy się 160 metrów przed szczytem. Z tego miejsca (pamiętajcie o ciepłych ubraniach i wygodnych butach) można udać się na spacer na punkt widokowy albo wspiąć się na sam szczyt, za specjalnym pozwoleniem, które trzeba zdobyć co najmniej kilka tygodni wcześniej tutaj. Nam nie udało się uzyskać zgody, gdyż nasza wycieczka była pomysłem last minute. Zobaczyliśmy za to ogromną tysiącletnią dracenę (drzewo smocze) w miasteczku Icod de los Vinos i wybraliśmy się na wycieczkę katamaranem, z którego obserwowaliśmy wieloryby.

Można udać się też do ogromnego aquaparku Siam Park i popularnego ogrodu zoologiczno-botanicznego Loro Park, gdzie znajdziemy delfiny, orki, lwy morskie, tugrysy, leniwce i wiele innych zwierząt. Na północy wyspy (podobno chłodniejszej) rosną z kolei ciekawe lasy wawrzynowe, które występują jedynie na Wyspach Kanaryjskich, Maderze i Azorach.

Plaże
Teneryfa niestety nie przoduje w pięknych, szerokich, piaszczystych plażach. Na zdecydowanej większości plaż znajdziemy czarny wulkaniczny piasek i nierzadko kamienie. Jest kilka sztucznie usypanych plaż z jasnym piaskiem, ale nie byliśmy aż tak zdesperowani, żeby specjalnie ich szukać. Woda jest za to dość ciepła, a fale duże.

Ceny
Zdecydowaliśmy się na opcję all inclusive, więc nie mam dużego rozeznania w cenach na miejscu, niemniej nie są one specjalnie wysokie. Obiad w restauracji można zjeść za mniej niż 10€, a wypożyczenie pięcioosobowego samochodu to koszt około 50€ na dobę. Na wyspie opłaca się kupować akohol, perfumy i wyroby tytoniowe (podobno nie obowiązuje na nie VAT).

Widok na klify Los Gigantes, które mogliśmy podziwiać z hotelowej restauracji.

Jeden z hotelowych basenów.

Jeden z hotelowych basenów.

El drago, czyli stara dracena w miasteczku Icod de los Vinos.

El drago, czyli stara dracena w miasteczku Icod de los Vinos.

Icod de los Vinos.

Icod de los Vinos.

Widok na sąsiednią wyspę, La Gomerę, która jak gdyby unosi się w powietrzu.

Widok na sąsiednią wyspę, La Gomerę, która jak gdyby unosi się w powietrzu.

Krajobraz wulkaniczny

Krajobraz wulkaniczny.

Kolejka na wulkan.

Kolejka na wulkan.

Widok z góry.

Widok z góry.

Obserwowanie wielorybów z katamaranu (podobno zazwyczaj widać także delfiny).

Obserwowanie wielorybów z katamaranu (podobno zazwyczaj widać także delfiny).

Typowa plaża.

Typowa plaża.

Kolejna plaża, bardzo kamienista, usytuowana w bezpośredniej bliskości naszego hotelu.

Kolejna plaża, bardzo kamienista, usytuowana w bezpośredniej bliskości naszego hotelu.

Jeśli byliście kiedyś na Wyspach Kanaryjskich, chętnie poznam Wasze doświadczenia. A jeśli potrzebujecie przerwy od zimy, rozejrzyjcie się, może traficie na ciekawą ofertę last minute… :)