Na poszukiwania Nessie

12 września 2015

Nareszcie doczekałam się upragnionego urlopu: już dzisiaj wylatujemy na dwa tygodnie do Szkocji. Nigdy wcześniej nie byłam w Wielkiej Brytanii i chyba na żadną wcześniejszą wycieczkę nie czekałam tak bardzo jak teraz.

Lądujemy w Glasgow i stamtąd będziemy lecieć do domu, ale w międzyczasie chcemy pojeździć trochę po kraju. Zarezerwowaliśmy noclegi w sześciu różnych miejscach, więc zamiast walizki wybrałam plecak – wygodniej jest się z nim przemieszczać. Cztery z tych miejsc to prywatne mieszkania, więc w razie potrzeby będzie można zrobić pranie. Mimo to jak zwykle ledwo co zapięłam plecak…

Co spakowałam? Na zdjęciu powyżej: sweterki! Dużo sweterków. To one zajmują najwięcej miejsca. Dwa grube – biało-czarny z H&M i szaro-biały wełniany w renifery (własnoręcznie zrobiony przez moją babcię!) oraz trzy cieńsze – w tym dwa wełniane sweterki z Benettona, które kupiłam niedawno na Zalando (najpierw jeden, a po tygodniu drugi – są po prostu świetne) oraz szary sweterek z Only. Nie wiem do końca, jakiej spodziewać się pogody, dlatego jestem przygotowana na różne opcje ;)

zdjęcie 2

Po lewej u góry: koszulki i spodnie.
Po prawej u góry: bielizna; potraktowałam wyjazd jako okazję do kupienia baterii nowych skarpetek – teraz mogę wyrzucić wszystkie znoszone pary, bez obawy, że nie będę miała w czym chodzić.
Po lewej na dole: ochrona przed zimnem, czyli kurtka, chustka i rękawiczki. Udało mi się kupić dokładnie taką kurtkę, jaką chciałam – granatową, przeciwdeszczową, lekko ocieplaną i z kapturem (Zalinda z Hilfiger Denim, dorwana na przecenie na Answear.com).
Po prawej na dole: torebka i buty – jedna para skórzanych i Conversy na wszelki wypadek.

zdjęcie 3

Po lewej u góry: piżama, ręcznik, mała podróżna suszarka, Tangle Teezer i japonki.
Po prawej u góry: kosmetyki – tym razem postawiłam w dużej części na małe opakowania podróżne (głównie Tołpa, The Body Shop, Gliss Kur). W ten sposób nie muszę z niczego rezygnować, a dodatkowo będę miała okazję wypróbować nowe produkty.
Po lewej na dole: drobiazgi – przewodnik, kalendarz z notatnikiem, długopis, aparat Polaroid, okulary korekcyjne i przeciwsłoneczne, kindle i telefon z ładowarkami, chusteczki higieniczne, portfel, mały ręczniczek do rąk, który przywiozłam sobie z Japonii i który przydaje się w wielu sytuacjach, i zatyczki do uszu – mała rzecz, która bardzo często ratuje sen albo/i dobre samopoczucie.
Po prawej na dole: kosmetyki do makijażu i gumki do włosów.

Jak możecie zauważyć, na wakacje nie zabieram ze sobą komputera, na blogu w najbliższym czasie będzie więc trochę spokojniej (zaplanowałam jeden przygotowany wcześniej wpis kulinarny, którego możecie wyglądać w piątek 18 września). Po powrocie na pewno pojawi się jakaś relacja z wyjazdu, w międzyczasie zapewne pojawią się też jakieś zdjęcia na moim Instagramie.

Do usłyszenia!